Odpady i zwierzęta. Problem odpadów w środowisku naturalnym
Zwierzęta towarzyszą nam od wieków. Spotykamy je w środowisku naturalnym i przekształconym przez człowieka. Istniejące przepisy i opracowania, które mają na celu ochronę bioróżnorodności, za podstawowy cel stawiają nie tylko ochronę danego gatunku, ale i jego otoczenie, czyli obszar gniazdowania i żerowania. Zmieniło się podejście człowieka do ochrony przyrody, jak również środowisko. Przekształcenia obszarów naturalnych oraz siedzib ludzkich na przestrzeni ostatnich stu lat stały się poważnym problemem dla zachowania wielu rzadkich i chronionych prawem przedstawicieli ziemskiej fauny.
Problematyka odpadów i degradacji środowiska jest zagrożeniem dla wszystkich organizmów żywych. Niszcząc środowisko, zaśmiecając nowe tereny, szkodzimy nie tylko tym organizmom, ale i sobie. Odpady w środowisku stanowią zagrożenie dla zdrowia człowieka, powodują zniszczenia krajobrazu, przyczyniają się również do ograniczenia warunków życia wielu gatunków zwierząt. Przekształcenia i ekspansja siedzib ludzkich na tereny przyrodniczo cenne powoduje nierzadko nieodwracalne skutki.
Dzikie wysypiska śmieci
Problematyka występowania dzikich wysypisk śmieci jest zmorą każdej polskiej gminy. Nawyki lokalnej społeczności w niektórych przypadkach są nie do wytępienia, co gorsze, przekazywane są z pokolenia na pokolenie. O ile służbom gminnym policji, czy straży miejskiej nie nastręcza trudności odnalezienie sprawcy wykroczenia w przypadku podrzucania śmieci w mieście, to odnalezienie sprawcy w przypadku wysypisk w lasach, w rowach i na wszelkiego rodzaju nieużytkach jest rzeczą trudną i wymagającą wielu nakładów ze strony Policji i Straży Leśnej. Nie da się złapać sprawcy bez wsparcia społeczności lokalnych. Niestety wśród społeczeństwa polskiego wciąż pokutuje niechęć do władz i służb mundurowych zaszczepiona w zeszłym ustroju. Mimo, że ludziom będą przeszkadzać nieczystości na trasie ich spacerów i przy drogach, to i tak staną murem za swoim sąsiadem lub mieszkańcem własnej wioski.
Dzikie wysypiska zlokalizowane na obszarach chronionych nie tylko szpecą krajobraz, ale powodują niekiedy zniszczenie cennych zbiorowisk roślinnych oraz degradację otoczenia. Schronienia, które dają zbocza dróg, przydrożne rowy oraz skarpy zamieszkane przez różnorodną faunę, nieopodal siedzib ludzkich, zasypywane są przez stertę gruzu i inne odpadki. Co ciekawe, zdaniem większości społeczeństwa wbrew obowiązującym przepisom prawnym gruz nie kojarzy się z odpadem. Utwardzanie powierzchni odpadami budowlanymi kojarzy się z zaradnością i gospodarnością, choć jest zwykłym zaśmiecaniem i podlega karze. Nawożenie gruzu jest bagatelizowane przez Policję, a w opinii społecznej stawiane na równi z urządzaniem danej działki lub drogi. Gruzowiska na obszarach łąk, torfowisk i innych siedlisk wilgotnych, eliminują środowisko życia wielu gatunków roślin i zwierząt. Znane są przypadki porzucania gniazd takich gatunków jak: bocian czarny, błotniak stawowy, orlik krzykliwy przez „urządzanie działek i dojazdów" na terenach zabagnionych i wilgotnych.
Dzikie wysypiska są przyczyną redukcji populacji wielu organizmów wchodzących w skład edafonu oraz chrząszczy epigenicznych. Te pierwsze to organizmy glebowe, przyczyniające się do rozkładu materii organicznej, drugie natomiast to chrząszcze naziemne. Wśród nich spotykamy chronione biegaczowate, swoiste bioindykatory czystości gleb. Skażenia gleby pochodzące z dzikich wysypisk wykluczają udział wielu gatunków drobnych zwierząt w prawidłowym funkcjonowaniu ekosystemu. Szklane i plastikowe butelki są pułapką dla drobnych bezkręgowców. Foliowe worki trafiają do żołądków dużych ssaków lub stanowią śmiertelną pułapkę dla ptaków, które wyścielają nimi gniazda.
Wycieki do rzek i gruntu
Cywilizacyjny rozwój społeczeństwa bezapelacyjnie przyczynia się do degradacji wód i gruntów. Jest to zjawisko globalne dotykające całą Ziemię. Wylewanie nieczystości na powierzchnię pól i łąk oraz do strumieni i rowów to wykroczenie przeciwko ustawie o odpadach z dnia 27 kwietnia 2001 i podlega karze aresztu lub grzywny. Pomimo tych sankcji zjawisko opróżniania szamb, mycia samochodów w pobliżu rzek oraz wypłukiwania olejów i paliw przybrało w Polsce kolosalne rozmiary. Z problemem śmieci ciekłych borykają się władze lokalne i organy powołane do ochrony środowiska. Zanieczyszczone cieki wodne w Karpatach tracą zasoby ichtiofauny, często o znaczeniu europejskim. Rzeka-ściek odstrasza potencjalnych turystów i stanowi poważny problem o znaczeniu ponadlokalnym. Niestety, wszelkie zabiegi edukacyjne i informacyjne o szkodliwości zrzutu zanieczyszczeń do cieków wodnych nie przynoszą oczekiwanych skutków. Wymiernym efektem są tu tylko kary i sankcje stosowane wobec przedsiębiorców i właścicieli takich gospodarstw.
Odpady turystyczne
Bardzo brzydkim nawykiem wśród turystów jest moda na wrzucanie monet do jezior, rzek, źródeł, innych cieków i zbiorników wodnych. Każdy z nas ma tu zapewne przed sobą obrazek z Morskiego Oka w Tatrach. Nawyk ten ma swoich zwolenników i naśladowców. Rozentuzjazmowani turyści- rodzice, wręczają drobne monety swoim pociechom, zachęcając, aby je wrzucili do wody. Ma to jak niesie wieść przyczynić się do tego, że powróci się w to miejsce ponownie. Czyż nie jest to śmieszne?
Presja turystyki masowej powoduje zagrożenie dla środowiska przyrodniczego obszarów cennych. Od lat obserwuje się zaśmiecanie brzegów lasu odpadami szklanymi, papierowymi i plastikowymi, wśród których prym wiodą opakowania po alkoholu. Popularne grille mieszkańców miast na leśnych polanach oraz przy brzegach rzek i lasów to nieodłączne kupki śmieci lub podrzucanie odpadów mieszkańcom mijanych miejscowości. Wyrzucanie odpadów organicznych przez turystów przyczyniło się do zwabienia dużych drapieżników w okolice szlaków turystycznych. Sytuacja w Tatrach jest winą nieodpowiedzialnych turystów, dlatego też niektóre parki narodowe i krajobrazowe nie praktykują ustawiania pojemników na odpadki przy przystankach, wiatach i szlakach.
Swoiste postępowanie pseudoturystów przyczyniło się do śmierci niedźwiedzia brunatnego w Bieszczadach. W jego żołądku znaleziono worek foliowy, w którym znajdowały się resztki jedzenia. Potłuczone szkło kaleczy odnóża wielu leśnych ssaków. Dziki poszukujące pożywienia w stertach śmieci roznoszą je po całym lesie.
Dużym problemem polskich gór są zaśmiecone szlaki turystyczne. Pieniądze, które zarządy parków i innych jednostek corocznie wykorzystują na sprzątanie mogły by być spożytkowane na inne cele, tj. na budowę i polepszanie infrastruktury ułatwiającej wędrówkę: ławeczek, wiat, schodów i mostków. Kpiną są organizowane przez niektóre ośrodki „zielone szkoły", gdzie młodzież uczy się zwiedzać karpackie lasy okrakiem na ryczących quadach oraz zaśmiecać polany podczas ognisk z kiełbaską.
Morze Bałtyckie
Globalnym zagrożeniem dla organizmów żywych jest zaśmiecenie odpadami z tworzyw sztucznych Morza Bałtyckiego. Szacuje się, że ogromna liczba odpadów plastikowych trafia do mórz i oceanów z lądu, a także ze statków. Zabawne jest obserwowanie plażowiczów nad polskim morzem, którzy nerwowo poszukują skrawka „czystej plaży" bez szczątków plastikowych kufli i budzących wstręt niedopałków papierosów. Ci sami bowiem ludzie przynoszą w miejsce odpoczynku całe siatki produktów w opakowaniach, które po spożyciu są wyrzucane lub zakopywane i wzbogacają pulę śmieci.
Akcje polegające na sprzątaniu plaż są tu bezcelowe i tylko utwardzają roszczeniowych wczasowiczów i turystów w ich małostkowym i bezczelnym zachowaniu. Plastik jest materiałem bardzo wytrzymałym. Wyrzucany każdego roku na plaże tworzy warstwę splątanych w sieci i wodorosty mniejszych i większych kolorowych odpadów (butelek, folii, pianek, korków itd.). Opakowania z plastiku ulegają rozdrobnieniu na bardzo małe frakcje poprzez działanie fal morskich. Jednakże właściwość ta powoduje ich dalszą szkodliwą działalność w środowisku wodnym. Plastik połykany jest przez organizmy żyjące w morzach i oceanach, przyczyniając się do wielu chorób i często śmierci. Elementy odpadów z tworzyw sztucznych zjadane są przez ptaki morskie, co więcej, zapalniczki, zakrętki i inne plastikowe części znajdywane są w żołądkach martwych piskląt. Znane są również przypadki śmierci rzadkich gatunków kręgowców, które połykają jednorazowe reklamówki, myląc je z meduzami. Giną w cierpieniach, przez ludzką niefrasobliwość i lekkomyślność. Ogromne ilości organizmów spotyka się martwe i zaplątane w stare, porzucone sieci rybackie.
Osiemdziesiąt pięć milionów ludzi żyje w zlewni Bałtyku. Położenie Bałtyku wśród lądów sprawia, iż jest on bardziej wrażliwy na czynniki antropogeniczne niż inne obszary morskie. Charakterystyczne cechy tego akwenu, jak np. niskie zasolenie sprawia, że zamieszkuje go mniejsza liczba gatunków roślin i zwierząt niż w przypadku innych mórz. Typowe jest tutaj oddziaływanie wzrostu lub spadku jednego gatunku z równoczesnym oddziaływaniem na cały ekosystem.
Pierwiastki takie jak azot i fosfor są swoistym nawozem dla Bałtyku. Ich obecność jest niezbędna do wzrostu i rozwoju mikroorganizmów (glonów, sinic). Zakwitające w okresie letnim sinice tworzą na wodach Morza Bałtyckiego żółto-zielone kożuchy po to, by w okresie zaniku azotu, który ogranicza ich wzrost, obumrzeć i opaść na dno. Tutaj tworzą warstwę denną i pobierają tlen do dalszego rozkładu. Zużycie tlenu sprawia, że miejsce staje się martwe na długi okres czasu, ponieważ na dnie Bałtyku nie dochodzi do wymiany wód. Osady denne pozbawione tlenu zaczynają wydzielać fosfor.
Niemal codziennie każdy używa detergentów zawierających fosforany. Związki te posiadają fosfor, który przyczynia się do eutrofizacji Bałtyku. Tylko w nielicznych krajach oczyszczalnie ścieków usuwają fosforany, natomiast w pozostałych wpływają one do rzek, jezior, a w końcu do wód Bałtyku. To właśnie te czynniki przyczyniają się do tego, że nasze morze jest jednym z najbardziej zatrutych na świecie. Chemikalia, wycieki oleju, nadmierne połowy oraz eutrofizacja to największe problemy Morza Bałtyckiego. Ocalmy nasz Bałtyk stosując proszki do prania bez fosforanów!
Śmieci w gniazdach
Zwierzęta szukające materiału do budowy swych gniazd coraz częściej wykorzystują porzucone przez człowieka śmieci. Coraz częściej w gniazdach spotyka się sznurki, nici, rajstopy oraz worki foliowe. Ptaki poszukując giętkiego i wytrzymałego surowca, zbierają porzucone odpady. Odpadkami miękkimi i gładkimi wyścielają dno gniazd. Bardzo często popularne reklamówki zatrzymują w lęgowiskach wodę. Przyczyniają się do podtopienia piskląt, a gromadząc deszczówkę, prowadzą do zmoknięcia i wyziębienia młodych. Duża część piskląt w gnieździe dusi się, zaplątując w zgromadzone tam odpady: nylonowe sznurki, folie, itp. Niejeden obserwator zastanawiał się, patrząc na opuszczone bocianie gniazda, co mogło być przyczyną zaprzestania lęgów. Podstawową sprawą są przekształcenia terenów wilgotnych i ich osuszanie, płoszenie, ale również zaśmiecenie gniazda i w konsekwencji jego niedrożność, co podczas opadów powoduje, że z biegiem czasu zarastają one trawą i innymi chwastami.
Do gatunków przodujących w zaśmiecaniu gniazd należy bocian biały. Służby miejskie niejednokrotnie były zaskoczone stanem gniazda podczas ich porządkowania. Znane są też przypadki śmierci młodych, które dokarmiane były odpadkami z wysypisk śmieci, gdzie bociani rodzice są częstymi gośćmi.
Od kilkunastu lat prowadziłem własne obserwacje awifauny, dochodząc do jednoznacznych wniosków o szkodliwości odpadów dla synantropijnego ptactwa. Sanocki rodzimy problem związany ze śmiercią ptasich piskląt, rozwiązał się wraz z rekultywacją wysypiska śmieci. Zasypane (zrekultywowane) składowisko odpadów przy ul. Stróżowskiej stało się w konsekwencji czynnikiem redukującym ilość takich gatunków jak gawron, kawka i wrona. Problemy miast z koloniami gawronów znikł z Sanoka w ciągu dwóch lat od momentu likwidacji wysypiska.
Eliminacją problemu śmiertelności piskląt bocianich zajmują się polskie stowarzyszenia ornitologiczne. Organizują one akcje polegające na zbieraniu sznurków plastikowych z pól uprawnych, łąk i przydroży, które zostają tam po pracach polowych.
Nasza troska o środowisko naturalne oraz czujność i zapobieganie zaśmieceniu naturalnych areałów rodzimej flory i fauny, pozwoli nie tylko na zachowanie bioróżnorodności siedlisk, ale na przetrwanie nam ludziom. Musimy pamiętać, że jesteśmy także elementem ekosystemu i nasze działania mogą przynieść zarówno wiele pożytku jak i szkód w naszym wspólnym domu, jakim jest Ziemia.



SilverCube s.c.