Bieszczadzki sezon turystyczny jak zwykle postawił miejscowe gminy na baczność. Samorząd Soliny zatrudnił specjalny sztab do sprzątania po turystach - na szlakach i wokół jeziora solińskiego. Na wakacyjnych porządkach nie oszczędza. Po ubiegłorocznym sezonie zbiórka śmieci przyniosła rekordowe wyniki - 1200 ton odpadków. Gdyby i tym razem nie zbierano ich zawczasu - wakacje nad Soliną nie należałyby do wymarzonych.
Turyści zostawiają w Bieszczadach nie tylko pieniądze. Patrząc na sterty śmieci rodzi się pytanie - kto jest bardziej dziki ludzie czy góry? Gmina Solina na utrzymanie czystości funduszy nie szczędzi. By goście korzystali z uroków plażowania zatrudniono dodatkowych jedenaście osób. Gmina wydaje duże pieniądze a efekt nad zalewem widać gołym okiem.
Sztab sprzątających wspierają nawet woprowcy. Z łodzią łatwo dotrzeć do niedostępnych zakątków zalewu. Sprzątania po sobie - jak twierdzą ratownicy - żadnymi karami wymusić nie można. Bo w końcu ten nawyk wynosi się z domu.
O tym, że turyści swoich śmieci ze sobą nie zabierają wiedzą też goprowcy. W sezonie letnim mają ręce pełne roboty. Przemierzając najbardziej uczęszczane szlaki turystyczne wciąż napotykają wysypiska.
Na reklamę unikatowości i czystości Bieszczadów stawia Urząd Marszałkowski. Folderami i albumami zachęca do ich odwiedzenia. Wybierając się w góry pamiętać o tym warto. Przy tak dużej liczbie fanów piękna Bieszczadów każda porzucana butelka czy opakowanie zamienia je w wysypisko.
Źródło: TVP o/Rzeszów



SilverCube s.c.