Zniknie problem psich odchodów?

Rzeszowski magistrat planuje akcję propagującą sprzątanie psich odchodów przez ich właścicieli. - Akcja ma na celu rozbudzenie świadomości obywatelskiej nie tylko właścicieli psów - tłumaczy Maciej Kiczor z biura prasowego urzędu miasta. Rozpocznie się we wrześniu.
Jak wielkim problemem w Rzeszowie są niesprzątane psie odchody pokazała ostatnia wiosna. Po roztopach na niektórych skwerach i chodnikach trudno było znaleźć miejsce, gdzie ich nie było. Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Po tekstach w "Gazecie" miasto rozpoczęło wielkie sprzątanie, a straż miejska uruchomiła specjalne patrole.

Nieustannie przypominanie przez patrole straży właścicielom psów o konieczności sprzątania po swoich pupilach trwa do dziś. W Rzeszowie na osiedlach, w parkach i na skwerach rozstawiono już ponad 180 pojemników na psie nieczystości. - I będzie ich więcej - zapowiada Maciej Kiczor. Dodaje, że rzeszowskie spółdzielnie mieszkaniowe zadeklarowały zakupy pojemników także na potrzeby swoich osiedli.
Niestety, miasto nie będzie rozstawiać pojemników z torebkami na odchody. - Podjęliśmy taką próbę i na niektórych placach ustawialiśmy pojemniki z torebkami. Efekt był taki, że zainteresowali się nimi wandale i był kolejny problem, bo trzeba było sprzątać rozsypywane torebki - mówiła wiosną Aleksandra Wąsowicz-Duch, szefowa Miejskiego Zarządu Zieleni. Do dziś nic się nie zmieniło. Torebki można kupować jednak w sklepach zoologicznych. - Mamy szeroki wybór zestawów do sprzątania psich odchodów. Przykładowo zestaw firmy Ferplast kosztuje 19,99 zł i zawiera specjalny chwytak-łopatkę do odchodów i 24 woreczki. Chwytak jest wielokrotnego użytku, a torebeczki można dokupywać. Zestawy mamy w ciągłej sprzedaży - mówi pracownik sklepu zoologicznego Zoo Iguana w galerii Reduta przy ul. Okulickiego w Rzeszowie.

We wrześniu miasto planuje w szkołach i na terenach rzeszowskich spółdzielni mieszkaniowych kolportowanie plakatów oraz ulotek uświadamiających, dlaczego konieczne jest sprzątanie po psach, i że odchody to nie tylko problem estetyczny. - Niesprzątane odchody to także poważny problem higieniczny. Są siedliskami np. groźnej salmonelli. Każdy może się nią zarazić. Chodzi nam także o to, by świadomość potrzeby sprzątania rodziła się nie tylko u właścicieli czworonogów, ale innych ludzi korzystających z deptaków czy parków. Jak ktoś będzie spacerował z dzieckiem i będzie wiedział, jakie zagrożenia sanitarne stwarza brud na skwerach, to zapewne zwróci uwagę komuś, kto nie posprząta po swoim psie - tłumaczy Maciej Kiczor.

źródło: Gazeta w Rzeszowie